Zmiana rozmiaru tekstu:

Dzisiejszy dzień stanowi dla mnie duży problem – interpretacyjny. Co właściwie znaczy zwrot” Dzień Zakochanych”?

 

Nasuwa się tu kilka zagadnień.

Po pierwsze, czy jest to również święto tych, którzy kochają bez wzajemności? Świadomie nie używam określenia „nieszczęśliwie zakochani” gdyż jest to oksymoron. Kochający bez wzajemności jest 1000 razy bardziej szczęśliwy od tego, który nie kocha w ogóle. Poza tym od kochania ze wzajemnością do wielkiego nieszczęścia jest tylko mały krok.

Druga możliwa interpretacja, to taka, że jest to dzień wszystkich, których dotknęło to piękne uczucie. Wzajemność czy jej brak nie ma znaczenia. Tu również mieszczą się te przypadku, w których podmioty miłości się rozmijają. Jesteśmy kochani nie przez tych, których kochamy.

Trzecia kategoria to zakochane pary ( oczywiście płeć bez znaczenia).

Rozstrzygnięcie tego dylematu interpretacyjnego ma cały szereg implikacji praktycznych. Jak zakochany bez wzajemności ma świętować dzisiejszy dzień? Zamówić stolik w ekskluzywnej restauracji na romantyczną kolację? Wtulić się w wielkie, czerwone, pluszowe serce i słuchać nastrojowej muzyki?

Gdybyśmy znali intencję twórców tego święta, gdybyśmy mieli dostęp do odpowiednich „materiałów legislacyjnych” sprawa byłaby prosta. Z braku tego narzędzia interpretacyjnego cóż nam pozostaje?

Proponuję rozejrzeć się w uważnie wokół:)))

Wasz osobisty doradca sercowy

Zygmunt Tobor