Zmiana rozmiaru tekstu:

W Sejmie RP złożona została kolejna już duża nowelizacja kodeksu postępowania karnego, wniesiona do Laski Marszałkowskiej przez Radę Ministrów. Nie chciałbym obecnie poświęcać uwagi zamieszczonym w nim rozwiązaniom - przyjdzie na to czas być może wtedy, gdy stanie się już literą obowiązującego prawa. Teraz chciałbym przypomnieć kilka faktów dotyczących prac nad poszczególnymi nowelami, oddających atmosferę, jaka wokół poprawiania przepisów kodeksu postępowania karnego ma i miała miejsce.

 

Ale zanim dwa słowa o obowiązującej, jedno o tych procedurach, które już odeszły do "lamusa".

Pierwszy w niepodległej Polsce Kodeks postępowania karnego z 1928 r. miał formę rozporządzenia Prezydenta RP, jednak powstał w wyniku dyskusji wielu, bardzo wielu znakomitych znawców zagadnienia. Kodeks ten przetrwał aż do 1969 r., wcześniej będąc, co oczywiste, z uwagi na zmiany ustrojowe, wielokrotnie nowelizowany (w 1949 r. pojawiły się nawet dwa teksty jednolite tego kodeksu). Kolejny Kodeks przyjęty został przez Sejm PRL dopiero w kwietniu 1969 r.; wszedł w życie po prawie 9.miesięcznym vacatio legis, bowiem jego twórcy trafnie uznali, że czas przygotowania wymiaru sprawiedliwości do wdrożenia poszczególnych jego norm nie może być zbyt krótki.

Kodeks z 1969 r. (wszedł w życie w dniu 1 stycznia 1970 r. i obowiązywał przez prawie 30 lat) także był wielokrotnie nowelizowany, jednak pierwsza nowela przyjęta została po ponad 10 latach od dnia wejścia w życie tego Kodeksu. Normy KPK z 1969 r. zdołały już więc okrzepnąć, a zmiany doń wprowadzone dotyczyły najczęściej tych miejsc, które albo nie odpowiadały oczekiwaniom ówczesnych władz albo po prostu (w dużym skrócie) nie sprzyjały sprawności postępowania. Jednak pomiędzy datą wejścia w życie tego Kodeksu a uchyleniem jego mocy obowiązującej przez kolejny Kodeks nowelizowano go 27.krotnie. Rzecz tu nie w tym, by oceniać trafność wprowadzanych zmian, lecz w tym, że stabilność prawa ważniejsza chyba jednak była od doraźnych potrzeb politycznych.

Kodeks obecnie obowiązujący wszedł w życie z dniem 1 września 1998 r. Od tej pory - a od wspomnianej daty upłynęło już prawie 18 lat - Kodeks nowelizowany już był aż 111 razy, a więc statystycznie ręcz biorąc, nieco ponad 6.krotnie w ciągu jednego roku. Pierwsze, choć ówcześnie jeszcze drobne nowele pojawiły się już w 2000 r., kiedy do KPK wprowadzono zmiany czterokrotnie, w 2005 r. uchwalono 9 nowel do Kodeksu postępowania karnego, w 2006 r. - 10 nowel, w 2007 - 8, równie rekordowy, jak 2006 był r. 2008, kiedy do Kodeksu wprowadzono 10 nowel. Rekordzistami jednak był r. 2009, kiedy Sejm RP poprawiał Kodeks aż 11 razy i r. 2012 kiedy do procedury wprowadzono 12 "poprawek". Nie zostały tu wymienione wszystkie lata, ale też mogłyby z powodzeniem stanąć w szranki rekordów. Jeśli dodać do tego, że wśród przywołanych tu nowel były co najmniej cztery wprowadzające zmiany systemowe, że zmiany wielokrotnie dotyczyły tych samych przepisów (jedynie tytułem przykładu: art. 309 do r. 2007 nowelizowany był 7.krotnie!), to musi jawić się obraz katastrofy, jaka często dotyka wymiar sprawiedliwości. Dodając do tego istotny wzrost przestępczości, a więc także wzrost wpływu spraw do sądów karnych, musimy dojść do wniosku, że "majstrowanie" przy normach prawa karnego procesowego przez polityków, często zupełnie nie mających pojęcia nie tylko o procedurze, ale także o skutkach tych, czy innych zmian jest po prostu niebezpieczne. Aby uniknąć skutków pochopnych i nieprzemyślanych zmian ustawodawca powinien nie tylko poczekać na praktyczną weryfikację określonych rozwiązań, ale także propozycje zmian poddać szerokiej ocenie gremiów zaznajomionych z procedurą karną - sędziów, prokuratorów, adwokatów, przedstawicieli doktryny, którzy na co dzień tą procedurą się parają.

Tak było w związku z pracami nad tzw. nowelą wrześniową (z 2013 r.) oraz tzw. nowelą lutową (z 2015 r.), choć z tą drugą już nieco mniej. Prace nad nowelą wrześniową rozpoczęła Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego założeniami zmian, ich oceną podczas trzech obszernych konferencji zorganizowanych w 2010 r. pod auspicjami Ministra Sprawiedliwości. Póżniej formułowane były oceny szczegółowe formułowaną przez przedstawicieli doktryny i praktyki podczas wielu konferencji naukowych, spotkań, w końcu - niezliczonej liczbie publikacji (często w zbiorach poświęconych wyłącznie temu projektowi). Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przeprowadziła szerokie konsultacje uzyskują setki opinii, uwag, wniosków, dezyderatów, szczegółowo i drobiazgowo przez Komisję badanych. Projekt noweli wrześniowej był z pewnością kontrowersyjny, wielu dyskutantom nie odpowiadały poszczególne rozwiązania, ale zarówno Komisja, jak i znaczna część doktryny uznały, iż nie może być odwrotu od kontradyktoryjnego procesu karnego, bowiem tylko w sporze rodzić się może wiedza o zdarzeniu, pojawić się może prawda.

Dzisiejszy projekt tych założeń nie respektuje, stanowiąc drastyczne odejście od kontradyktoryjności na rzecz inkwizycyjno-kontradyktoryjnego procesu karnego. Nie respektuje założeń, ale też nie został poddany, jak ówcześnie dyskusji znawców problemu. Całą nadzieję na w końcu nowoczesny i sprawny proces karny obraca w niwecz. W dodatku, właściwie bez szacowania skutków, jakie będą udziałem wymiaru sprawiedliwości po wejściu w życie przedłożonego w styczniu projektu. Do noweli wrześniowej przygotowania i wcześniej szacunki skutków jej wprowadzenia w życie trwały ponad 3 lata (w tym długie prace w Sejmie i sejmowej komisji nadzwyczajnej). A dziś ... ? Złożony w styczniu projekt Kodeksu postępowania karnego (Druk nr 207) skierowany został do I czytania (wg stanu na dzień 8 lutego br.), ma wejść w życie w dniu 1 kwietnia, nie został przedłożony szerokiej konsultacji środowiskowej, podobnej do tej, jaka odbyła się na tle poprzednich "wielkich" nowelizacji.

/Kazimierz Zgryzek/