Zmiana rozmiaru tekstu:

dr hab. Maria de Abgaro Zachariasiewicz

Nowy Rząd RP zablokował procedurę uchwalenia unijnych rozporządzeń o jurysdykcji, prawie właściwym, uznawaniu i wykonywaniu orzeczeń sądowych w zakresie małżeńskich ustrojów majątkowych oraz skutków majątkowych zarejestrowanych związków partnerskich

 

Projekty obu rozporządzeń z 16.03.2011r. zawierają ujednolicone normy określające jurysdykcję i prawo właściwe, a także przewidują uznawanie i wykonywanie obcych orzeczeń w zakresie stosunków majątkowych małżeńskich (CNS 2011/0059) oraz skutków majątkowych zarejestrowanych związków partnerskich (CNS 2011/0060). Rząd RP w swoim stanowisku z dnia

5 kwietnia 2011 r. zaopiniował pozytywnie inicjatywę KE, jakkolwiek poparł ograniczenie jej zakresu wyłącznie do stosunków majątkowych małżeńskich.

Nowy Rząd RP odmówił przyjęcia obu rozporządzeń, mimo wcześniejszego czynnego udziału Polski w pracach nad ich kształtem (por. np. uwagi do treści rozporządzenia w sprawach majątkowych małżeńskich, opublikowane w: Problemy Prawa Prywatnego Międzynarodowego, T. 13), blokując w ten sposób całą inicjatywę legislacyjną, nad którą Komisja i kraje członkowskie pracowały od szeregu lat. Jak wynika ze stanowiska nowego Ministra Sprawiedliwości z dnia 20 listopada 2015 r., zadecydowały o tym obawy o możliwość stosowania rozporządzeń do związków osób tej samej płci, „…niespełniających wymogów Konstytucji RP”, co „…w istocie pośrednio prowadziłoby do ingerencji w obszar prawa rodzinnego państw członkowskich”[…]. „Oznaczałoby bowiem obowiązek stosowania prawa obcego opartego na innych zasadach niż podstawowe zasady prawa rodzinnego w danym państwie, czy obowiązek uznawania orzeczeń wydanych na podstawie takiego obcego prawa”.

Obawy te okazały się - zdaniem MS - ważniejsze od niewątpliwych korzyści dla „…obywateli polskich wstępujących w związki małżeńskie z obywatelami innych państw, przenoszących się do innych państw lub nabywających majątek zagranicą”. Wspólne dla całej UE rozwiązania w zakresie jurysdykcji, prawa właściwego oraz uznawania i stwierdzania wykonalności orzeczeń, dokumentów urzędowych i ugód w sprawach majątkowych dotyczących małżonków, co przyznaje nowy minister, „ograniczyłyby powstawanie konfliktów jurysdykcyjnych i ryzyko prowadzenia paralelnych postępowań sądowych, zwiększyłyby przewidywalność wyniku sporu wskutek pewności co do prawa właściwego oraz zapewniłyby skuteczność orzeczeń polskich sadów w innych państwach członkowskich, równocześnie ułatwiając postępowania sądowe i obniżając ich koszt”.

Decyzja MS jest z wielu powodów godna pożałowania. Można ubolewać, że Polska okazała się nieprzewidywalnym i nielojalnym partnerem, nierozumiejącym wartości europejskich kompromisów i znaczenia procesu ujednolicania prawa dla zwykłych obywateli. Nie świadczy o chęci współpracy łatwość, z jaką podjęto decyzję o zablokowaniu prac nad określonymi aktami prawa wspólnego w skali całej Unii Europejskiej. Gorzej że przy okazji ujawniono postawy ksenofobiczne i homofoniczne, a także kompletną ignorancję w zakresie materii będących przedmiotem obu „skasowanych” rozporządzeń. Nowy MS wykazał się niezrozumieniem podstawowych zasad z zakresu prawa prywatnego międzynarodowego i międzynarodowego prawa procesowego, nie zdając sobie sprawy ze szczególnego charakteru przepisów o jurysdykcji sądów i ustalaniu prawa właściwego.

Przepisy te są aksjologicznie neutralne, obojętne na wartości i racje, od których zależy treść własnego prawa krajowego (w tym prawa rodzinnego). Celem norm kolizyjnych jest wyłącznie wskazanie prawa właściwego dla określonych abstrakcyjnie sytuacji prawnych. Wskazanie to nie pociąga za sobą inkorporacji przepisów obcego prawa do naszego systemu prawnego, nie stanowi też żadnej innej formy ich materialnoprawnej akceptacji . Prawo obce w procesie stosowania przez sąd polski pozostaje nadal prawem obcym. Nie może zatem podlegać takiej ocenie z punktu widzenia zgodności z Konstytucją RP, jaka ma miejsce w odniesieniu do polskiego prawa merytorycznego. Z tego samego powodu trudno tu mówić o „ingerencji” w polskie prawo rodzinne.

Normy prawa prywatnego międzynarodowego obu rozporządzeń mają rozstrzygać kolizje pomiędzy systemami prawnymi różnych państw całego świata. Muszą zatem obejmować swym zakresem – choć tylko w celu wskazania prawa właściwego – rozmaite sytuacje życiowe, także nieznane naszemu systemowi prawnemu, takie jak np. małżeństwa poligamiczne, kazirodcze, pośmiertne, zawarte na czas oznaczony, zawarte w formie zwyczajowej bądź religijnej, małżeństwa dzieci, itp. System norm kolizyjnych musi być kompletny, tak aby możliwe było wskazanie prawa właściwego dla każdej sytuacji życiowej, wymagającej oceny sądu. Pomysł, że dopuszczalne są tylko takie normy kolizyjne, które dotyczą stosunków prawnych uznanych przez własną konstytucję, przekreśla sens całego prawa prywatnego międzynarodowego, będącego odpowiedzią na zróżnicowaną strukturę świata. Jego normy, tworzone z myślą o kurtuazji i tolerancji, mają zapewniać harmonijne współżycie narodów poprzez zabezpieczenie kontynuacji rozmaitych stosunków cywilnoprawnych ponad granicami. Zamiar narzucenia własnego porządku konstytucyjnego całemu światu godzi w istotę mechanizmów rozstrzygających kolizje pomiędzy poszczególnymi systemami prawnymi.

To samo odnosi się do norm jurysdykcyjnych. Są one formułowane w sposób mający zapewnić realizację zasady ochrony prawa dostępu do wymiaru sprawiedliwości w każdej sprawie. Przekonanie, że wyłączając związki osób tej samej płci spod zakresu działania przepisów o jurysdykcji sądów (podobnie do przepisów kolizyjnych) stwarzamy sądom polskim podstawę do odmowy ich rozstrzygnięcia, jest dość naiwne. Oba systemy norm: prawa prywatnego międzynarodowego oraz międzynarodowego prawa procesowego, radzą sobie dość dobrze z wszelkiego rodzaju lukami, w tym także z lukami sztucznie tworzonymi przez ustawodawcę. Przy okazji trzeba jednak przypomnieć, że odmowa rozstrzygnięcia sprawy przez sąd tylko dlatego, że dotyczy ona małżonków lub partnerów homoseksualnych, stanowiłaby przypadek rażącej dyskryminacji, naruszając także naszą Konstytucję.

Przedmiotem regulacji obu odrzuconych rozporządzeń są normy jurysdykcyjne, kolizyjne i normy o uznawaniu obcych orzeczeń w zakresie skutków majątkowych małżeństw i związków partnerskich. Nie mają one nic wspólnego (co sugeruje stanowisko MS) z samą dopuszczalnością zawierania takich związków. Nie zmieniają zasady niedopuszczalności zawierania w Polsce małżeństw osób tej samej płci oraz związków partnerskich, co zresztą gwarantują art. 9 Karty Praw Podstawowych i art.12 Konwencji Praw Człowieka. Mogą natomiast dotyczyć skutków majątkowych takich związków zawartych zagranicą, na przykład uprawnienia polskiego wierzyciela do zaspokojenia się z majątku wspólnego małżonków albo zagadnienia podziału tego majątku wskutek śmierci jednego z nich. Skutki te – oceniane w świetle prawa wskazanego jako właściwe – wcale nie muszą naruszać podstawowych zasad polskiego porządku prawnego i polskiego poczucia sprawiedliwości. Idee fixe kojarzenia wszelkich skutków małżeństwa lub partnerstwa z zagadnieniem dopuszczalności zawierania związków homoseksualnych naraża nas na śmieszność i uniemożliwia racjonalną dyskusję z innymi partnerami europejskimi.

Odrzucenie rozporządzeń, o których mowa, jest nieracjonalne, żeby nie powiedzieć absurdalne, także z tego powodu, że ich miejsce „zastąpią” dotychczasowe przepisy, formułowane w taki sam abstrakcyjny sposób, jak wszystkie inne normy kolizyjne i jurysdykcyjne, a których zakresy działania są równie pojemne i obejmują wszelkie rodzaje stosunków i sytuacji danego typu, spotykanych w różnych krajach na całym świecie.